FANDOM


Rozdział 3: Jego lokaj, w walce

Karen biegła ile sił w nogach, czasami posyłając w kierunku Gabriela ostrza przywiązane łańcuchem. Były to jednak proste ataki, które dla demona nie były trudne do uniknięcia.
W końcu sprytna Karethorii dobiegła do miejsca, gdzie zaplanowała walkę. Było to ogromne pomieszczenie z wieloma kolumnami i wysokim sufitem. Wyglądało nieco mrocznie. Było tam pusto i zimno. Przy górnej części pomieszczenia dziwnym sposobem unosiła się mgła. Wyglądało to jak chmury. Mimo mroku, Gabriel mało się bał, o ile w ogóle był przerażony. Karen zaśmiała się złowieszczo i zaczęła skakać po kolumnach. Przypominało to nieco latanie, co prawda chwilowe, ale wykonywała to z tak olbrzymią szybkością, że łatwo było zgubić ją z oczu.
- Masz świadomość, że demona tak łatwo nie pokonasz? - odpowiedział wątpiący w swoje słowa Keinz.
- Nie zapominaj, że zanim ty stałeś się liderem owej rasy, to ja stałam na najwyższym stanowisku. - przypomniała Karen śląc w kierunku demona dwa ostrza lecące z ogromną prędkością. - Swoją drogą, co to za lider, który nie zdobył klasy mistrza?
- Wiele lepiej walczy mi się jako rycerz. - odpowiedział Gabriel odpychając z łatwością od siebie miecze różowowłosej.
Karen przez chwile była podekscytowana siłą byłego towarzysza, ale szybko minęło jej to uczucie. Powróciła na niższy stopień pomieszczenia. Za nią ruszył również Gabriel.
- Skoro lepiej walczy ci się na miecze, to zróbmy tak, jak ci wygodniej. - zaproponowała Karen. - Nie chcę walczyć ze świadomością przewagi ataku z dystansu nad przeciwnikiem.

Tym czasem Rafael patrzył w ciemne niebo oświetlone gdzieniegdzie blaskiem księżyca i światłem oddalonych od ziemi gwiazd. Było ciepło i bezchmurnie. W pewnym momencie chmury burzowe przykryły całe niebo, a w kierunku Catstera ruszyła doskonale wykonana, czerwona włócznia. Rafael mający wiele umiejętności wyszlifowanych do perfekcji bez większych trudności złapał obiekt i wypatrywał jego właściciela. Wróg Catstera sam go odnalazł. Wielka błyskawica uderzyła w dach miejsca. Dziwnym sposobem, nic się tam nie zniszczyło. Utworzyła się tylko jasno-szara mgła, z której wyszedł wysportowany mężczyzna o niebieskich włosach dość dziwnie ułożonych, krwistych oczach. Był on ubrany w obcisłe stroje koloru jego włosów.
- Wpakowałeś się w niezłe tarapaty, kolego. - odpowiedział tajemniczy mężczyzna. - Jam Bolt, książę wszystkich błyskawic.
- Cudownie. - odpowiedział z niepoważną miną Rafael. - A jam jest Rafael Catster, demon-lokaj panienki Miryam Fox.
Bolt poczuł się głęboko urażony zniewagą swojego przeciwnika. Przywołał sztuczką telekinezy do siebie swoją włócznię i pokazał Rafaelowi język.
- Demon jest lokajem?! - zapytał z niedowierzaniem Bolt. - Toż to zniewaga dla naszej rasy!
- Więc powiedz to Sebastianowi, Cloude'owi i Gabrielowi. Na pewno się ucieszą. - upomniał się Rafael.
Bolt wyglądał na zdenerwowanego. Znów poczuł się obrażony, kiedy Rafael podważył jego słowa. W jego tęczówkach odbijały się błyskawice.
Nagle pod Rafaelem utworzył się wir z piorunów. Zdziwiony Catster z początku nie wiedział skąd pochodzi to przedziwne zjawisko, ale szybko zorientował się, że to sprawka jego dziwnego przeciwnika. Lokaj utworzył wokół siebie pole magnetyczne, które odpychało wszystkie pioruny.
- O, więc ty też posiadasz już specjalną umiejętność demonicznego skrytobójcy? - zapytał zdziwiony Bolt.
- Oczywiście. Charakterystyczne dla demonów-skrytobójców z atrybutem mroku są pioruny, zaś z atrybutem światła pole magnetyczne.
- Więc walka zapowiada się ciekawie. - stwierdził "książę piorunów".
W kierunku Rafaela ruszyło siedem ogromnych tornad utworzonych z błękitnych błyskawic. Rafael unikając ataków rozmyślał, jak odeprzeć to tornado. Wreszcie wpadł na genialny plan. W siedmiu różnych miejscach nieopodal Bolta stworzył lekko świecące, małe magnetyczne miny, których celem było przyciągnięcie do siebie tornad. Ten plan zadziałał. Bolt dostał lekko okaleczony przez swoje własne dzieło. Widząc zbliżającego się w jego kierunku Catstera umieścił wokół siebie barierę z błyskawic.
- Teraz mnie nie dosięgniesz. - odpowiedział pewny siebie czerwonooki mężczyzna.
Rafael nie powstrzymał jednak ataku. Lewą ręką otoczoną osłabionym przez tornada polem magnetycznym przedarł się przez barierę i z całej siły uderzył Bolta. Jego ręka została oparzona, ale przeciwnik uderzony polem magnetycznym padł na ziemię i stracił przytomność. Rafael utworzył pod nim portal do więzienia demonów.
- Nie był wcale taki trudny. - skomentował walkę Rafael.

Gabriel wciąż walczył z Karen, chociaż minęło już sporo czasu od rozpoczęcia ich pojedynku. Zdawało się, że któreś z nich się podda, ale nikt nie chciał ustąpić. W końcu Karen wyszła na prowadzenie i zdobyła przewagę nad aktualnym liderem demonów. Szykowała się do przecięcia Gabriela swoim "Rubinowym Ostrzem" umieszczonym na prawym łańcuchu. Wtem jednak usłyszała dźwięk żelaza, które powstrzymało miecz. Otworzyła oczy i zobaczyła młodą dziewczynę w srebrnej zbroi trzymającej w ręku miecz znany jako "Zabójca Demonów".
- Lily? - zapytał zdziwiony Gabriel. - Co ty tu robisz?
- Aktualnie ratuje ci tyłek. - odpowiedziała z uśmiechem. - To chyba pierwszy raz w którym ja ratuję ciebie, a nie ty mnie.
- Być może... - zastanowił się Keinz.
Karen na widok starszej siostry Ciela zamknęła oczy i zwijała się ze śmiechu. Widząc to Liliana zaczerwieniła się ze złości i z całej siły uderzyła różowowłosą rękojeścią w głowę.
- Nie śmiej się z rodu Phantomhive! - upomniała.
Wtedy Liliana wydała Gabrielowi cichy rozkaz, aby stanął naprzeciwko niej, po drugiej stronie pomieszczenia. Karen doszła do siebie i nałożyła przepaskę na oczy.
- Teraz! - krzyknęła Liliana.
Panienka Phantomhive i jej lokaj ruszyli w stronę Karen. Wyczuwając to, Karen skierowała siłą woli w kierunku przeciwników swoje własne ostrza. Potem poczuła tylko ból i zawiodła się na samej sobie. Okazało się, że owe ostrza zamiast trafić w Gabriela i Lilianę przeżyły jej gardło, gdyż jej wrogowie znajdowali się na tej samej linii, co ona. Karen padła na ziemię martwa. Wtem pojawił się Marcus McCain, który wściekł się na Gabriela.
- Nie wykonujesz moich rozkazów! - krzyknął wściekły strażnik kodeksu. - Miałeś nie ruszać Karen!
- Jestem demonem podległym tylko i wyłącznie rodzinie królewskiej demonów oraz swojej kontrakterce. - wytłumaczył Gabriel.
Marcus jeszcze bardziej wściekł się, kiedy pomyślał o tym, że Gabriel podważa jego słowa. Nagle pojawił się Undertaker, który za pomocą różowej zakładki przywołał Ronalda i zadał mu polecenie. Marcus uciekł na pobliskie pole marchwi, aby nie zostać zabitym przez czerwoną koso-kosiarkę Ronalda.
- Undertaker?! - zdziwiła się Liliana. - Nie powinieneś pomagać Rose?
- Chyba za mocno ją zirytowałem. - stwierdził grabarz. - Nie chyba, a na pewno.
- Znaczy...? - próbował zgłębić temat Gabriel.
- Cóż, kiedy zacząłem mówić coś o Grellu ona dosłownie wykopała mnie mniej więcej w to miejsce. - wytłumaczył Undertaker. - Ostra z niej kobieta, ale jest mniej wściekła od panicza Ciela...


No, wreszcie napisałam Satan's Soul. Sorrka, że tak późno, ale nie miałam jakoś czasu i nie mogłam wytężyć swojej wyobraźni... Z resztą nawet do napisania tego dziś musiałam dostać motywację od Wiktorii i przysięgałam na Gabriela (<3), że napiszę to dzisiaj. Mam nadzieję, że się podoba.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.