FANDOM


Dsr1

Było ciemno, jak z resztą zwykle o tej porze. W pałacu, w którym znajduje się mnóstwo pomieszczeń zapełnionymi różnego rodzaju bogatymi ozdobami i antykami znalazł się jedn, pusty pokój. W owym pomieszczeniu znajdowało się tylko okno z czarnymi zasłonami i marmurowy tron. Drzwi do pokoju nagle się otworzyły.
- Wzywałeś, paniczu? - zapytała ubrana w czarne stroje niewiasta, której twarz nie nał prawie nikt.
Zimny wzrok niebieskich oczu władcy posiadłości znajdującej się nieopodal Londynu skierował się w kierunku kłaniającej się kobiety. Uśmiechnął się wtedy, przez chwilę, dopóki nie zobaczył tej samej, wciąż poważnej i nie ukazującej żadnych uczuć twarzy jego służki.
- Owszem, wzywałem cię Luno. - potwierdził przytakując głową. Jego mina znów spoważniała do dużego stopnia. - Masz przygotować dwa pokoje; jeden dla służby, drugi dla szlachty. Spodziewam się gościa.
- Oczywiście. - zgodziła się wykonać rozkaz Luna. - Wybacz ciekawośc paniczu, ale... czy mogę wiedzieć, kogo się spodziewasz?
Blada twarz markiza pokazała swoją złość i niechęć w stosunku do kogoś o niższym poziomie. Widząc to Luna schowała za kapturem oczy, które chwilę wcześniej wychyliła. Już trzymała klamkę i miała otwierać drzwi, kiedy jej pan odezwał się niespodziewanie:
- Przyjeżdża do mnie przedstawiciel rodu Phantomhive ze swoim służącym. - odparł nie spoglądając na kobietę. - Dziwne, nazwisko jego lokaja wydaje się być mi znajome.
Służka zamknęła za sobą drzwi. Wychyliła zza ciemnego kaptura swoje niebieskie oczy, które chwilę później zmieniły barwę na różową. Jej ciało zaczęło powoli znikać.

Pojawiła się dopiero kilka sekund później, w zupełnie innym miejscu, jakby innym wymiarze. Było ciemniej niż w posiadłości, w której pełni rolę pokojówki. Nie było tu niemal żadnych oznak życia. Łańcuchy kołysane przez lekki wiatr obijały się o ceglaną ścianę, tworząc przy tym mało przyjemny dźwięk. Dziewczyna wyjęła zza płaszcza klucze i otworzyła nimi pomalowane na fioletowo drzwi. Najprawdopodobniej, było to pomieszczenie wybudowane specjalnie dla niej. Stało tam łóżko, nie duże, lecz wygodne dla jednej osoby. Nieopodal łóżka znajdowało się biórko, na którym leżało pióro, buteleczka z atramentem, kilka pustych kartek oraz czarny telefon ze złotymi zdobieniami. Małe, chłodne i ciemne pomieszczenie zdawało się być ulubionym miejscem do spędzania wolnego czasu przez Lunę. Tylko tam czuła się wolna, szczęśliwa. W pewnym momencie rozległo się ciche pukanie do drzwi.
- Luna, to ja. - odezwał się mało słyszalny głos męski dobiegający zza drzwi. - Weź taka nie bądź, otwórz mi.
Kobieta wstała z krzesła stojącego przy biórku. Podeszla do drzwi i trzymając klamkę zdjęła kaptur drugą ręką. Otworzyła drzwi i spojrzała na osobę, która śmie zakłócać jej spokój.
- Czego chcesz, Albert? - zapytała na widok brązowowłosego lokaja jej panicza.
- Wiesz, że będziemy mieli gości, no nie? - zapytał podekscytowany chłopak.
Luna spojrzała na niego z niepoważną miną. Tak jakby nie ochodziły ją losy całej posiadłości, w której przyszło jej pełnić służbę.
- Ten kontrakt chyba źle zadziałał ci na mózg. - stwierdziła spoglądając na błyszczące się oczy jej kolegi.
- Nie no, czekaj! - zatrzymał swoją przyjaciółkę Albert chwytając jej dłoń. Dziewczyna owaszem, zatrzymała się, jednakże kiedy chłopak zobaczył zdenerwowaną minę swojej przyjaciółki natychmiastowo ją puścił.
- Więc, czego chcesz? - zapytała ponownie już opanowana niebieskooka.
- Jakby ci to powiedzieć... - zaczerwienił się lekko zielonooki mężczyzna. - No bo... Wiesz, że lokajem Ciela jest Sebastian?
- Czy mi się tylko zdaje, czy on zmienił temat? - zapytała sama siebie w myślach Luna. - Z resztą, mniejsza o to.
- Zaskoczona? - zapytał znów uśmiechnięty lokaj.
- Mówisz, że mój młodszy braciszek chce odwiedzić siostrzyczkę, hm? - zapytała zupełnie pozbawiona poczucia humoru i uczucia radości Luna. - To się braciszek zdziwi, że jego siostrzyczka go już od dawna nie potrzebuje.
Po tych słowach siostra Sebastiana zamknęła drzwi, robiąc przy tym lekki hałas. Ponownie usiadła przed biórkiem, chwyciła pióro namoczone czarnym atramentem i przyczepiła na tablicy z jej misjami kartkę z napisem "Novum missio: Occiditis Sebastian", co tłumacząc na język polski oznacza "Nowa Misja: Zabij Sebastiana".

Zalacznik

Pierwszy rozdział mojego opowiadania, które będzie dodawane na wikię nieregularnie. Mam nadzieję, że się spodobało. Niedługo planuję dodać kolejny rozdział. Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników :))

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.